Telefon – wezwanie do chorego 0606-725-834

Rzymskokatolicka parafia pod wezwaniem Św. Józefa w Gdyni

Milczenie jest złotem?
ak

Czy wierzysz w Boga? Czy przestrzegasz Jego praw? Już od dziecka z pewnością znasz 7 grzechów głównych, wiesz czym są grzechy lekkie i ciężkie. A czy słyszałeś o grzechach cudzych?

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo wpływamy na drugiego człowieka i że może się to skończyć nieprzyjemnymi konsekwencjami dla nas samych. Jak to możliwe? Kiedy w jakiś sposób przyczyniamy się do grzechów popełnianych przez innych, stajemy się współwinni popełnionego zła, czyli popełniamy tzw. grzechy cudze. Kiedy doradzamy bliźniemu, by zrobił coś wbrew Prawu Bożemu, to tak naprawdę to my jesteśmy obarczeni większą winą za popełniony czyn, choć my sami umywamy ręce, bo nic przecież nie zrobiliśmy. Gdyby nie zła rada, wielu ludzi nie popełniłoby nieraz bardzo ciężkich grzechów. Tak samo dzieje się, gdy osoba posiadająca władzę z jakiegokolwiek tytułu, nakazuje swojemu podwładnemu, pracownikowi, dziecku uczynienie czegoś złego. Z ludzkiego punktu widzenia przecież nie możemy odmówić, bo stracimy w oczach szefa czy rodzica, co może wiązać się z karą. Nie zapominajmy jednak, że Bóg stoi ponad wszystkim, to On jest Szefem wszystkich szefów i po śmierci to On nas rozliczy ze wszystkich uczynków.

Bywa też tak, że na grzech drugiego człowieka nie zwracamy uwagi, wolimy „nabrać wody w usta” i udawać, że niczego nie zauważyliśmy, nic nie wiemy. To także jest grzech, popełniany często w dzisiejszych czasach w imię fałszywie rozumianej tolerancji i wolności. Nie przechodźmy obojętnie obok największego duchowego nieszczęścia brata czy siostry. Kto zezwala na grzech bliźniego, podobny jest do człowieka, który na widok dziecka bawiącego się brzytwą nic by nie zrobił, by mu brzytwę odebrać, bo chciałby w ten sposób uszanować wolność dziecka. Przyznalibyśmy, że taki człowiek musiałby być szalony. Tym bardziej my widząc, jak nasz bliźni ryzykuje potępienie wieczne, powinniśmy zrobić wszystko, by do zła, które obraża Boga i sprowadza karę, nie dopuścić. Ale może ktoś powiedzieć, że nie chodzi tu o dzieci, tylko o ludzi dorosłych, którzy mają prawo wyboru. Cóż wtedy odpowiedzieć? Nikt nie ma takiego prawa, by wybierać zło, stawiać się ponad Bogiem i Jego przykazaniami, na nowo krzyżować Pana Jezusa. A poza tym, ten kto grzeszy wcale nie jest wolny, lecz znajduje się w niewoli szatana. Czasem jest tak zaślepiony pokusą, że za popełnienie grzechu, za tę krótką chwilę, gotowy jest poświęcić całą wieczność. Takie szaleństwo nazywamy namiętnością i grzeszy ten, kto bliźniego do grzechu pobudza, kto go na ciężką pokusę wystawia. Tu szczególnie powinniśmy dbać o nasz strój, sposób bycia, nasze rozmowy, żeby dla nikogo nie być powodem do grzechu.

Także chwaląc cudzy grzech stajemy się współwinni zła. Jako Chrześcijanie powinniśmy zawsze zajmować jasne, zdecydowane stanowisko, oczywiście przeciwko grzechowi. Jeśli pochwalamy czyjś grzech, dajemy tym samym do zrozumienia, że przy sprzyjających ku temu okolicznościach, sami chętnie byśmy go popełnili.

Tak samo grzeszymy, kiedy milczymy widząc grzech drugiego człowieka. Powodem mogą być korzyści, czy fałszywy strach. Nie tak postępowali święci i naśladowcy Chrystusa Pana! My dążąc do świętości musimy podejmować konkretne kroki. Mając jakąkolwiek władzę, mamy obowiązek karać za popełnione zło, w innym przypadku sami zostaniemy ukarani za milczenie. Pismo Święte opowiada o arcykapłanie Helim, który nie chciał karać swoich synów za ich grzechy. Grzechy synów stawały się coraz cięższe, a w końcu Pan Bóg ukarał ich śmiercią, podobnie jak ich ojca, zaniedbującego obowiązki rodzicielskie.

Również pomagając w popełnieniu grzechu, np. „stojąc na czatach”, powinniśmy spodziewać się Bożej kary. To oczywiste, że kiedy pomagamy innym w dobrym, oczekujemy nagrody, ze złem jest niestety tak samo. Współwinni stajemy się także, gdy zamiast jasno nazwać zło – złem, my bronimy i usprawiedliwiamy grzech bliźniego. To tak, jakbyśmy bronili oprawców Pana Jezusa.

W skrócie grzechy cudze to:

Wszystkie grzechy cudze zwracają naszą uwagę na to, że nie jesteśmy tu na ziemi sami. Bóg zadbał o to, byśmy nie tylko się tu nie nudzili, ale przede wszystkim o to, byśmy mieli udział w zbawieniu naszych braci i sióstr. Zadbajmy więc o to, byśmy naszym strojem, zachowaniem, czy słowem nie gorszyli innych i nie mieli przypadkiem udziału w ich grzechu. Sam Jezus przecież powiedział: „Kto was słucha, Mnie słucha” (Łk 10,16) Lepiej miejmy się na baczności, w jaki sposób reprezentujemy Boga.