Przypuszczalnie w październiku więcej osób niż zwykle sięgnie po różaniec. Szczególne przywiązanie Ludu Bożego do różańca zawdzięczamy w dużej mierze papieżowi Leonowi XIII, który znacznie przyczynił się do propagacji tej modlitwy, m.in. ogłaszając aż jedenaście encyklik związanych z tym tematem. Na pierwszy rzut oka może zastanawiać, że aż tyle uwagi poświęcono jednej modlitwie i to właśnie takiej. Jest dosyć jasne, że cześć dla Najświętszej Maryi Panny jest rzeczą bardzo potrzebną, właściwie niezbędną. Niemniej jednak, pytanie o to, czy potrzeba aż pięćdziesięciokrotnie – i to niemal pod rząd – powtarzać te same słowa wyrażające cześć dla Matki Bożej zdaje się dosyć uzasadnione.
Obiekcja w tym względzie jest prosta: wydaje się, że jednokrotne wypowiedzenie słów Pozdrowienia anielskiego daje wyraz tej samej czci oraz prośbie, jak przy wypowiedzeniu wielokrotnym. Mówiąc inaczej, Najświętsza Pani poznaje nasze uwielbienie i prośby niezależnie od tego, czy wyrazimy je raz czy więcej, zatem po co powtarzać tę samą rzecz wiele razy z rzędu. Nie chodzi w tej obiekcji o zachowanie wytrwałości w modlitwie, którą nieraz zaleca Pismo Św., ale o powtarzanie przy jednorazowej modlitwie wiele razy tych samych słów. Zwłaszcza, że czytamy w Ewangelii, że nie należy być gadatliwym w czasie modlitwy. Szczęśliwie, trudno byłoby znaleźć przypadek, kiedy Magisterium Kościoła zaleca jakąś praktykę nie nauczając przy tym, z jakich względów należy ją podejmować. Tak jest również w przypadku różańca. Przedstawiona powyżej obiekcja jest dobrze znana. Papież Paweł VI w adhortacji o kulcie Maryjnym z 2. lutego 1974 roku, przestrzega, że: „zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł, oraz że będzie w sprzeczności z upomnieniem Chrystusa, który powiedział: «Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani» (Mt 6, 7)”. Zatem sednem różańca nie jest powtórzenie wielokrotnie tych samych samych słów. I możliwe, że sednem nie jest także nawet przedstawienie uważnie, ale wiele razy tej samej czci i prośby do Najświętszej Pani. W encyklice Rosarium Virginis Mariae papież Jan Paweł II wskazuje na kontemplacyjny charakter tej modlitwy. Omawia tam główne aspekty różańca: wspominanie Chrystusa z Maryją, uczenie się Chrystusa od Maryi, upodabnianie się do Chrystusa z Maryją, proszenie Chrystusa z Maryją oraz głoszenie Chrystusa z Maryją. Jak widać, modlitwa ta nakierowana jest na rozważanie, przyswajanie i zbliżanie się do Chrystusa Pana niejako w szkole Maryi: „Szkoła Maryi okazuje się tym skuteczniejsza, jeśli pomyśleć, że prowadzi ją Ta, która uzyskuje dla nas w obfitości dary Ducha Świętego, a zarazem daje nam przykład owej «pielgrzymki wiary», w której jest niezrównaną Mistrzynią”. W oczywisty sposób taka modlitwa jest skupiona na danej tajemnicy różańcowej, a kolejne wypowiedzenia Pozdrowienia anielskiego dają sposobność do cierpliwego przyswojenia tajemnicy życia Chrystusa przez pryzmat Jego Wcielenia z Maryi zwiastowanego przez Archanioła. Wypowiadając prośbę o wstawiennictwo teraz i w godzinę śmierci wyrażamy niejako prośbę o zbliżenie się w naszym życiu do wzoru, którym jest życie Chrystusa, ujmowane w poszczególnych wydarzeniach. Wypowiadając ustawicznie pozdrowienie Najświętszej Pani, zarazem czcimy Chrystusa, ponieważ „gdy czci doznaje Matka, to i Syn [...] zostaje poznany, ukochany i wielbiony w sposób należyty” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium).
Podsumowując sprawę wskazanej powyżej obiekcji przytoczmy fragment Rosarium Virginis Mariae: „do zupełnie innych wniosków na temat koronki można dojść, kiedy uzna się ją za wyraz nigdy nie znużonej miłości, która ciągle powraca do ukochanej osoby z gorącymi uczuciami, które, choć podobne w przejawach, są zawsze nowe ze względu na przenikającą je czułość”. Warto zapoznać się z cytowaną tu encykliką Jana Pawła II, co zapewne może pomóc w pogłębieniu modlitwy różańcem i osiągnięciu większych korzyści duchowych.